Grubszy PO
( 0 Votes )

Czym jeszcze może nas zaskoczyć jedna żarłoczna Panda i kilku smoczych wojowników? Potencjał postaci po pierwszej części wydawał się dość ograniczony. Ok, można produkować kolejne rozdziały o walkach kung fu z pretekstową fabuła, ale przecież DreamWorks w animacji nie od dziś celuje wyżej. W "Kung Fu Pandzie 2" ambicje studia zostały spełnione: twórcom udało się rozwinąć bohaterów i również napisać im nową, zajmującą przygodę. Scenarzyści sprytnie wykorzystali motyw, który w "jedynce" pozostał niedopowiedziany (czyżby został tam umieszczony od razu z myślą o "dwójce"?): otóż tęgi bohater nie za bardzo przypominał gęś, czyli swojego domniemanego ojca, czego sam zdawał się nie dostrzegać. Część druga wyjaśnia prawdziwe pochodzenie Po. Ten element napędza całą akcję, czyli walkę bohaterów ze złym pawiem, który chce opanować Chiny. Paw jest na najlepszej drodze, by osiągnąć swój cel i pokonać wcześniej niepokonanych wojowników kung fu dzięki nowej, śmiercionośnej broni – prochowi i armatom.

Tak więc sztuka walki, której sedno stanowi wewnętrzna dyscyplina, zostaje przeciwstawiona technice wykorzystanej w złych celach i dzikiej żądzy zniszczenia. Nie musimy się jednak obawiać, że w scenach konfrontacji bohaterów będzie padał wystrzał za wystrzałem, że poleje się krew. "Panda" pozostała wierna kung fu i choć dużo w niej walk, to na pewno nie można powiedzieć, że jest filmem epatującym agresją. Widowiskowe sceny akcji to przede wszystkim pokaz niesamowitych zdolności akrobatycznych bohaterów. Miała rację Angelina Jolie (która po raz drugi użyczyła głosu Tygrysicy), mówiąc na konferencji prasowej, że filmy dla dzieci nie muszą ignorować faktu, iż skłonność do przemocy jest częścią ludzkiej natury, natomiast powinny ukazywać ją w wyważony sposób i w ramach mądrej historii. To na szczęście przypadek "Pandy": choć jest utrzymana w dość beztroskim tonie, a akcja toczy się wartko, porusza takie tematy, jak poszukiwanie własnej tożsamości, podtrzymywanie więzi rodzinnych i panowanie nad emocjami. Bowiem Po przypomina dziecko z ADHD, które musi się nauczyć kontrolować swoje emocje, gdy tymczasem zimna, opanowana Tygrysica musi się nauczyć je okazywać.  

Sama animacja jest w drugiej części dużo bardziej subtelna niż poprzednio. Dorośli widzowie pewnie docenią malarskie, zniuansowane tła i dopracowane detale, które dość konsekwentnie wprowadzają w klimat starożytnych Chin. Dzieci spotkają znanego im bohatera, którego puszystość została oddana tak wiarygodnie, że aż chciałoby go się przytulić. To wrażenie wzmacnia oczywiście efekt 3D. Szkoda tylko, że jeszcze tego nie umożliwia.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Zamknij x
W ramach naszej strony stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, dzięki czemu dostosowuje się ona do Twoich indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz w każdym czasie dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.